| |
Zwyczajny dzień, 2006 rok
Dzisiaj przypomniałam sobie zdarzenie, które zmieniło moje życie, uczyniło je bogatszym, barwniejszym, wartościowszym. Siedziałam właśnie na ławce, przypominając sobie słówka z angielskiego, kiedy zobaczyłam dziewczynkę wychodzącą z biblioteki. Mała zamknęła drzwi, stanęła pod ścianą i otworzyła książkę. Nie zwracała uwagi na dzikie krzyki potrącających ją chłopców, którzy zajęci byli jakąś zabawą. Czytała, a ja wpatrywałam się w okładkę... W końcu dostrzegłam początek tytułu. "Ania..."! I przypomniałam sobie dzień sprzed kilku lat.
Otóż pewnego wakacyjnego dnia, już o poranku, poszłam do mojej przyjaciółki Agaty. Dzień zapowiadał się wspaniale. Chciałam więc, żebyśmy wybrały się na wycieczkę. Weszłam do jej pokoju. Nie zauważyła mnie, tak bardzo była pogrążona w lekturze. Zdziwiłam się, gdyż uważałam, że cudownej, słonecznej pogody nie należy marnować na czytanie. Zwłaszcza w czasie wakacji! Wiedziałam, że Agata lubi książki, jednak nie przypuszczałam, że pasjonuje się nimi aż tak, by dzień rozpoczynać od czytania.
Powiedziałam Agacie o moich odczuciach, a ona wzburzyła się i prawie obraziła, ponieważ dla niej czytanie było przyjemnością. Zdradziła, że czyta "Anię z Zielonego Wzgórza" i od razu zaczęła opowiadać, nie zwróciwszy uwagi na wyraz mojej twarzy, a ten wyraźnie nie zdradzał entuzjazmu. Opowiadała... A ja słuchałam... urzeczona.
Dowiedziałam się, że jest to książka o osieroconej dziewczynce, którą przygarnęło rodzeństwo - starsi już ludzie. Tytułowa Ania bardzo lubiła marzyć i dużo mówić. Kiedy usłyszałam, że jej opiekunkę - Marylę - denerwowało ciągłe rozkojarzenie Ani i jej niewyparzony język, przerwałam Agacie opowieść. Przeprosiłam ją i szybko wyszłam.
Wracałam do domu i zastanawiałam się. Gaduła i marzycielka?! Skąd ja ją znam?! I nagle olśnienie! No tak! To przecież ja!!! Wiedziałam już, co zrobię. Jeszcze tego samego dnia poszłam do biblioteki i wypożyczyłam tę książkę, której fabułę zaczęła mi opowiadać Agata. Dowiedziałam się, że wydane zostały kolejne części, opowiadające o dorastającej, stającej się kobietą Ani. Powieści tak mnie zainteresowały, że w ciągu kilku dni przeczytałam cały cykl, m.in. "Anię na uniwersytecie", "Anię z Szumiących Topoli". Zadawałam sobie pytanie, czy również będę się tak zmieniać, czy moje życie będzie równie interesujące. W zasadzie ciągle zadaję sobie te pytania i ... częściowo znajduję już odpowiedzi. Jakie? O tym na razie cicho, sza!
Tamtego pamiętnego dnia stałam się bywalcem biblioteki. Bibliotekarka zaproponowała, żebym przejrzała inne powieści napisane przez Lucy Mond Montgomery. Postanowiłam wziąć "Błękitny zamek". Nie żałowałam. Był to świetny wybór. Bohaterka - kobieta niezamężna - pewnego dnia dowiedziała się, że jest ciężko chora i ma przed sobą zaledwie rok życia. Uznała, że przeżyje go zupełnie inaczej niż wszystkie poprzednie lata. Podziwiałam ją za odwagę, gdyż ja chyba nie potrafiłabym sprzeciwić się całej rodzinie. drzucić wszystkie bliskie osoby i pójść własną drogą? To takie trudne! Czytałam i byłam wzruszona.
Kolejne książki, które polecała mi bibliotekarka, także były wspaniałe. Nigdy nie byłam pewna zakończenia. Trzymały w napięciu do końca. Pamiętam zwłaszcza "Małą księżniczkę". Książka opowiada o mądrej i bogatej dziewczynce, której życie ulega dramatycznej zmianie, gdy traci rodziców. Jest zdana wówczas na łaskę obcych ludzi. Czytając, roniłam łzy. Ja! Dla której kiedyś książki nie miały większej wartości.
Pamiętniczku, książki, które czytam i nadal będę czytała, ukazują losy dziewcząt mających zmartwienia i problemy podobne do moich. Obserwując zachowania powieściowych bohaterek, staram się uczyć i naśladować ich postępowanie. Książki te przenoszą mnie również w niezwykły świat marzeń, pozwalają chociaż na chwilkę oderwać się od rzeczywistości. Ale Ty przecież doskonale o tym wiesz...
Wiele razy dziękowałam Agacie za to, że odkryła przede mną wspaniały świat książek, świat, bez którego moje życie byłoby iezwykle ubogie. Moja przyjaciółka zabrała mnie na niezwykłą, cudowną wycieczkę, na pewno wspanialszą od tej, którą chciałam jej zaproponować, wspanialszą, ponieważ ciągle trwa.
Dobranoc, Pamiętniku! Przed snem chcę jeszcze zajrzeć do niezwykłego świata kolejnej książki...
Magdalena Podsiadła II miejsce w Miejsko-Gminnym Konkursie
"Świat Moich Książek"
praca napisana pod kierunkiem
mgr A. Olejarz |
|